Z wizytą w Massolit Books & Cafe

 

Massolit odwiedzam regularnie już od ponad czternastu lat, czyli momentu, w którym zaczęłam studia. Choć w czasie studiów ich książki czytałam głównie na miejscu, dzisiaj prawdopodobnie 60% mojego księgozbioru pochodzi właśnie z tego miejsca.

Z Massolitem jest tak, że nigdy nie wiesz, z jaką książką wrócisz do domu. Ja rzadko mam sprecyzowane plany, jednak zawsze znajduję to, czego mi w danym momencie potrzeba. I na tym między inny polega wyjątkowość Massolitu. Ich asortyment jest tak różnorodny, bogaty i zaskakujący, że próżno szukać podobnych książek w innych miejsach w Polsce.

Podejrzewam że większość krakowskich anglistek wymieni Massolit jako swoją ulubioną księgarnio-kawiarnię. Każdy powód jest dobry, by napić się tamtejszej kawy, zjeść najlepszy sernik w mieście i po prostu rozkoszować atmosferą tego niezwykłego miejsca.

Dlaczego niezwykłego? Poza tym, że znajduje się tam około 20,000 anglojęzycznych książek (nowych i używanych), Massolit ma niepowtarzalny klimat ze względu na lokalizację, wystrój oraz muzykę. Wchodząc do środka człowiek automatycznie zwalnia. Jest to idealne miejsce nie tylko na spokojne zaczytanie się, ale i na złapanie oddechu i oderwanie od codzienności. Kto jeszcze nie był, niech czym prędzej przyjeżdża do Krakowa, tym bardziej że w ten weekend Massolit obchodzi swoje 18 urodziny.

Ponieżej i powyżej prezentuję kilka zdjęć, które podczas naszej ostatniej wspólnej wizyty w Massolicie wykonała moja znajoma fotografka, Dagna Brudny. Moim zdaniem świetnie oddają nastrojowość tego miejsca. Jej inne zdjęcia można podziwiać tutaj.